| Rajd rowerowy na Hel 2008 |
Według prognoz meteorologicznych miało być tak sobie, trochę zimno, deszczowo, wietrznie. Tak jednak nie było! Słonko świeciło, humory dopisywały. Spotkaliśmy się w niedzielę 19 maja, o 8 .30, w przystani tramwaju wodnego w Gdańsku. Każdy z naszej czternasto osobowej grupy przybył punktualnie!!! Halinka również. Płynęliśmy katamaranem OPAL na Hel i po prawie dwu godzinach dobiliśmy do portu na szczycie półwyspu. Na statku poznaliśmy podobna grupę, która zaplanowała rejs tylko w jedna stronę, rowerami do Redy, a dalej SKM- ką do Gdańska, też dobry pomysł! My mieliśmy zaplanowany powrót tramwajem. Z Helu pojechaliśmy nowo wybudowaną ścieżką rowerową do Juraty, a dalej „starą”, piękną, szutrową lekko utwardzoną drogą przez las. Lekko pofalowana, górzysta ścieżka momentami sprawiała wrażenie bardzo wymagającej. Za Jastarnią zjechaliśmy ze ścieżki i duktem leśnym dotarliśmy nad otwarte morze. Jak przystało na MORSY, nie obyło sie bez kąpieli w strojach organizacyjnych . Woda cudowna, idealnie przeźroczysta, lekko wzburzona- marzenie! Po niewielkim poczęstunku od Zbyszka ( nie całkiem suchy prowiant- pourodzinowy) wyruszyliśmy w drogę powrotną. Wybraliśmy alternatywną starą ścieżkę. Wzdłuż plaży, osłonięta od wiatru drzewami zaprowadziła nas tylko do Jastarni, a dalej wcześniej poznaną trasą popędziliśmy na obiad, który zaplanowaliśmy na zakończenie naszej przygody w Helu. Chyba byliśmy już bardzo zgłodniali, bo pognaliśmy juz bez przystanków do mety. A tam? smażony dorsz, frytki i „erotyczne” piwo dla chętnych- rozkosz dla zmysłów! O 15.30 czekał juz na nas ten sam katamaran, morze lekko sie pofalowało, linia brzegu miała zielonkawy kolor, a słoneczko delikatnie muskało nasze twarze. Wiaterek jednak był chłodny i po chwili zrezygnowaliśmy z podróży na otwartym pokładzie Opala . Do Gdańska dotarliśmy zgodnie z planem, a najwytrwalsi jeszcze popedałowali aż do domu. Wycieczka ogólnie i w szczegółach była super, pora zaplanować następną!!! Relację napisała: Ola Kaczor (dop. Marek: przejechaliśmy około 37 km. Strat w ludziach i sprzęcie nie zanotowaliśmy.) |
|
Data dodania: 2010-04-16 11:51:30
(Ostatnia zmiana: 2010-04-16 11:51:30) Autor: |










